O ponownym czytaniu słów kilka

piątek, 7 grudnia 2012

Jak każdy, dla którego czytanie to rzecz codzienna, powszednia czy jak to określić, bo nie „czynność” w żadnym wypadku, raczej aktywność życiowa, mam w swojej „wewnętrznej” bazie danych zapisanych ??? (no właśnie ile?) przeczytanych książek. Dobrych, złych, potrzebnych, niepotrzebnych…
Niektóre z nich mają jakąś dziwną przypadłość, chcę do nich wracać i to nie dlatego, że czytam raz jeszcze żeby zrozumieć – o tych przypadkach nie mówię, raczej książka musi mieć to nieuchwytne „coś” żebym chciał ją przemyśleć raz jeszcze, czy też znaleźć coś co umknęło mi przy pierwszym czytaniu! Ile razy i na ilu poziomach czytałem Solaris Lema to już sam nie wiem, ale to miało związek z upływem lat (taki eufemizm na przybywające czytającemu lata życia), i myślę, że wspomnę o tym przy kolejnym czytaniu…

…ale przecież są takie książki, które znam prawie na pamięć, a potrafią „zawołać” do mnie z półki kusząc czymś specyficznym dla każdej z nich. Zwykle wiem czym, a czasami nie pamiętam dopóki nie wezmę jej do ręki i  nie zacznę czytać po raz kolejny.

Weźmy na przykład Mistrza i Małgorzatę. Odkryłem w końcu, że czytając zmierzam prosto do sceny, w której Małgorzata widzi wreszcie Wolanda i jego świtę w ich prawdziwych postaciach. Siebie i Mistrza zresztą też. Raz tylko spróbowałem przeczytać tylko tę scenę i okazało się, że potrzebna jest cała powieść, bo inaczej czytanie nie ma sensu! I tak naprawdę choć czytam całość dla tej sceny, to bez całości ona sama, co oczywiste,  się nie liczy.
…i chociaż wiem, że Bezdomny z Berliozem przyjdą na Patriarsze Prudy, przyjdą po śmierć Berlioza, i Behemot będzie chciał zapłacić za bilet w tramwaju, i Bal u Szatana odbędzie się, to czytam – nie chcąc zmienić ani jednego słowa. Nie kusi mnie jakaś inna Prawdziwa historia Mistrza i Małgorzaty, bo po raz kolejny przeniosę się do Moskwy lat 30-tych XX wieku i trochę tam pobędę.

O Lemie i Tolkienie nie będę pisał, bo ich książki należą do tych, które przypominają koty…

Nie pytaj co Twój kot może zrobić dla Ciebie, lepiej pomyśl co Twój kot każe Ci zrobić dla siebie!

…więc one każą mi się czytać!

Do napisania tego wszystkiego skłoniło mnie wczorajsze spotkanie przy półce. Jakoś tak zupełnie bezwiednie, przechodząc mimo niej, wyciągnąłem pierwszy tom Kronik Amberu Rogera Zelaznego. Kupiłem to dwutomowe wydanie jakoś tak w zeszłym roku no bo, tłumaczyłem sobie, jakoś zawsze wygodniej czytać dwie książki niż dziesięć. Przebiegłem wzrokiem pierwsze kilkadziesiąt kartek wiedząc, że czegoś szukam… i znalazłem! To dla tego fragmentu wyciągnąłem ją z półki i przeczytam znowu, całą!

Zobaczyłem wychudłe, obleczone papierową skórą szkielety ludzi pomordowanych w Oświęcimiu. Byłem obecny na procesie w Norymberdze. Słyszałem głos Stephena Spendera recytującego Wiedeń i widziałem Matkę Courage przemierzającą scenę podczas premiery sztuki Brechta. Patrzyłem na rakiety strzelające w niebo z takich miejsc, jak Peenemünde, Vandenberg, Przylądek Kennedy’ego, Kyzył Kum w Kazachstanie, i dotykałem ręką Wielkiego Muru Chińskiego. Piliśmy piwo i wino, w pewnym momencie Szapur powiedział, że jest pijany i odszedł na bok zwymiotować. Błądziłem po zielonych lasach Zachodniego Rezerwatu i w ciągu jednego dnia zdobyłem trzy skalpy. Podczas marszu nuciłem melodię, którą inni podchwycili, i w ten sposób powstała piosenka Auprés de ma Blonde… Przypominałem sobie coraz więcej szczegółów z mojego życia w Cieniu, który jego mieszkańcy nazywali Ziemią. Jeszcze trzy kroki, a trzymałem w ręku zakrwawioną szpadę i umykałem na koniu przed rewolucją francuską, zostawiając za sobą zwłoki trzech mężczyzn. Nasuwały mi się coraz to nowe obrazy, aż wróciłem pamięcią…
Jeszcze jeden krok.
Wróciłem pamięcią…

Tak, to reminiscencje, które pojawiają się w myślach Corwina podczas przejścia Wzorca w Rebmie, kiedy to w ten sposób odzyskiwał on pamięć (pierwsza część cyklu pod tytułem Dziewięciu książąt Amberu)!

I nieistotne jest dla mnie, czy cykl Kroniki Amberu ktoś uzna za wielki w świecie literatury fantastycznej. Bo ja tak uważam. Bo Roger Zelazny pisząc powyższe słowa pokazał, że jest Człowiekiem i nic nie znaczy, że pisze science fictionfantasy, podobnie jak nic nie znaczy to w przypadku Ursuli Le Guin, Stanisława Lema czy Wiktora Żwikiewicza! Oni są dla mnie Pisarzami, których książki będę czytał wielokrotnie!

Przeczytałem to ponownie dzisiaj, po przeszło czterech latach i taka taka oto refleksja mnie naszła: jeżeli jakiś utwór nie jest wart ponownego, czy wielokrotnego, czytania, to nie warto go czytać po raz pierwszy, bo to czas stracony.
Tylko niestety tego przed pierwszym czytaniem nie da się przewidzieć, a szkoda…

Advertisements

2 uwagi do wpisu “O ponownym czytaniu słów kilka

  1. Z czytaniem wielokrotnym mam pewną zagwozdkę. Z wiekiem widzę, że jest coraz to więcej książek, których nie przeczytam nigdy. A jak mniemam są warte mojego czasu. Z drugiej strony mam moralnego kaca jeśli zdarza mi się porzucić książkę przed końcem. Albo męczę się tak jak nie daj losie dzisiaj.
    Z drugiej strony do coraz to mniejszej ilości książek wracam. Chociaż są i takie. Właśnie jestem w świecie Ekumeny. Czytanie Le Guin, to Twoja zasługa. Z Lemem czuję jakieś przyciąganie, ale nie jest to prosta relacja. Może potrzebuje czasu? I On i ja. Tak na marginesie nie mogę odżałować, że użyczyłam listy (przed ich przeczytaniem) Lem- Mrożek. A jeszcze na marginesie byłam pod wrażeniem wywiadów, które udzielił Lem. Także jego otoczenia, Losie, ile on miał książek, i to wszystko czytał.
    Na prawdę nie wiem kiedy ludzie znajdują czas na czytanie, rozumienie i przetwarzanie. Co do fantasy, to zawsze dziwiło mnie to dążenie do X tomów, o tym, że nie potrafię się poruszać w tym gąszczu, już kiedyś pisałam. Na szczęście Twoje rady w tym zakresie są dla mnie pomocą.
    Tylko sympatii dla Dzieł Tolkiena jakoś chyba nie podzielam. Za to zawsze będę podkreślać, że dziwię się, że nikt do tej pory nie nakręcił jego biografii, jak nic film byłby fantastyczny. Pozdrawiam

    Liked by 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s